Barbara Leskiw przeprasza. Przeprosiny przyjęte

Dodany 11 lip 10

10 minut po publikacji na blogu tekstu o Barbarze Leskiw (wpis poniżej) otrzymałem od niej pierwszego maila z przeprosinami za to, co zrobiła z tekstem należącym do „Network Magazynu”. Teraz mi jej żal, bo naprawdę nie lubię pokazywać rzeczy, jakich w sieci robić nie wolno, na przykładach z życia wziętych. Wbrew pozorom i niektórym komentarzom z Goldenline nie podniecają mnie tego typu przypadki.

Jestem jednak pewien, że gdybym na przykład użył w tekście sformułowania „pożyczyła, ale odda później” – efekt nauki dla pani Barbary i innych blogujących networkerów byłby całkiem inny, a nawet mogłoby go nie być wcale. A tak i reakcja była wręcz profesjonalna i zrozumienie sprawy ponad miarę. I wszystko się wyjaśniło. Oto sprostowanie:

„Panie Macieju ja zaraz wczoraj pisałam emaila do Pana Świderskiego od reklamy. (…) Naprawdę zalezy mi na propagowaniu Network Magazynu. Nie znalazłam nigdzie notatki, że nie mozna cytować artykułu. Bardzo Pana proszę o wyrozumiałość. (…) Na prawdę chciałam dobrze, a wyszło źle… Przepraszam ja na prawde chciałam dobrze. (…) Podałam źródło – bezpośredni link do strony skąd pochodzi artykuł, na prawdę chciałam rozreklamować magazyn. Czytałam o Prawach autorskich nim opublokowałam artykuł, podałam źródło, dodatkowo pod Menu mam umieszczony link do Waszej strony. Dzisiaj blog został zamknięty o 10.00 na czas „wyjaśniania” nieporozumienia. (…) Przepraszam że akurat trafiło na Pana i proszę o wyrozumiałość. Pozdrawiam, Barbara Leskiw.”

Po takim liście jestem pewien, że dziewczyna nie zrobiła tego umyślnie. Bardzo dobrze, że napisała wyjaśnienie. Szkoda, że kilka godzin za późno. I szkoda, że Michał Świderski nie jest z redakcji „Network Magazynu”. Macie dobry przykład na to, jak szybko i z jaką siłą działają nowe media w porównaniu do starych.

Teraz wymieniamy się z Barbarą ciekawymi listami. Okazało się, że jest piękną, przesympatyczną i inteligentną kobietą. Dlaczego to zrobiła? Bo nikt jej nie powiedział… Dlatego zawsze powtarzam – czytać, oglądać, pytać, słuchać i wszystko rejestrować. W każdym biznesie jest potrzebny KOP, czyli Kompetencje, Odpowiedzialność i Pewność. Zaproponowałem jej darmowe szkolenie z zakresu prowadzenia bloga i budowania wizerunku w internecie, które z radością przyjęła. Powiem jej, w jaki sposób cudze teksty na blogu zamieszczać profesjonalnie i w zgodzie z prawem. Widzicie, jak niewiele trzeba do szczęścia i profesjonalizmu? Uczyć się, uczyć się, uczyć się… A już 19 lipca br. o takich zagadnieniach będzie wykładał na Vidnecie Maciej Budzich. Zapisujcie się, bo mało już miejsc i uczcie się. Ku chwale branży.

Kategoria: Wydarzenie

7 Komentarzy
  1. Super, super :-)
    Zachowanie Pani Barbary – godne porządnego networkowca.”Nie sztuką błądzić, sztuką znajdować”
    Fajnie, że sprawa wyjaśniona a w tym wszystkim są TYLKO PLUSY dla branży oczywiście.
    Za zachowanie i reakcję Barbary- BRAWAAAA !!!!
    Pozdrawiamy ze Szczecina – najgorętszego miasta – plus 34 stopnie Celsjusza. :-) toniemy w słońcu (dosłownie)

  2. Sytuacja jaka zaistniała będzie dobrą szkołą dla innych…

  3. “Powiem jej, w jaki sposób cudze teksty na blogu zamieszczać profesjonalnie i w zgodzie z prawem” – Maćku a ze mną nie podzieliłbyś się także tą wiedzą ?? Pliss :)

  4. No problem. Zadzwoń do mnie na Skype. Tylko późnym wieczorem.

  5. No i super, że wszystko się dobrze skończyło.

  6. Myślę, że dość dobrze aspekt różnego rodzaju treści, współdzielenia i praw autorskich jest uchwycony w idei http://creativecommons.org/licenses/by/3.0/pl/

    Prawo formalne nie nadąża za obyczajami i “nagina” rzeczywistość do zapisów.

Zostaw komentarz

Twój email nigdy nie zostanie upubliczniony

Dodaj ten wpis do RSS